Rozdział 2 (1/1)
Drogi pamiętniku! Dźwięk przychodzącej wiadomości spowodował, że musiałem otworzyć oczy. Miałem nadzieję, że to Woo do mnie napisał po wymianie numerów poprzedniego dnia, więc poderwałem się z łóżka i spojrzałem na wyświetlacz. Luna. Westchnąłem nieco rozczarowany, ale kliknąłem 'otwórz'. Hej SungSung! Mam nadzieję, że Cię nie obudziłam.Mój dziwny przyjaciel wstydził się sam napisać, bo twierdzi, że go nie lubisz, więc...W końcu kazał mi zapytać Cię czy nie chciałbyś sięz nim zobaczyć. Wiem, to dziwne. Shh. Nic nie mów.SunYoung xx Po przeczytaniu tego jakże normalnego smsa, kilkukrotnym zastanowieniu się o co może chodzić oraz po zjedzeniu śniadania, żeby nie myśleli, że jestem napalony, odpisałem krótkie Bardzo chętnie, kiedy i gdzie? xx Nie musiałem długo czekać na odpowiedź. Właśnie wciągałem na tyłek spodnie, gdy wyświetlacz zaświecił się, a po pokoju rozniósł się głos Dannego O'Donoghue. Szybko zapiąłem guzik, spojrzałem na telefon i przeczytałem na głos: Za godzinę, zaraz Luna wyślę Ci adres - W xx Przetworzyłem to zdanie w myślach i nie mogłem dostrzec co tu jest nie tak. Przecież pisałem z SunYoung, prawda? Czemu miałaby mówić o sobie w trzeciej osobie? I podpisywać się W? W to nie Luna. Bardziej Woohyun... JEZU! Jaki ja jestem głupi! Przecież to on do mnie napisał. Lee SungYeolu, jesteś idiotą.Please Subscribe to read the full chapter